Niedzielny syndrom

 Tak, tak, wszyscy go mamy. Budzimy się z tą dręczącą myślą: "Jutro trzeba iść do pracy/szkoły". I czar prysł. Nieważne, że jeszcze do końca dnia około 12 godzin. Nieważne, że możemy w spokoju wypić kawę i posnuć się w piżamie choćby i do południa. Nieważne, że za oknem świeci słońce, a pies zdaje się weselej merdać ogonem. Nieważne, że dzieci mają już odrobione lekcje. Nieważne nawet, że właściwie lubimy swoją pracę i traumy w niej nie przeżywamy.


 Ważne, że jest niedziela. Ostatni dzień weekendu. Koniec wolności. Koniec radości. Koniec wszystkiego.


 I w tym miejscu nastąpi radosny zwrot akcji. :-) Znalazłam na to sposób! Z syndromem niedzielnym trzeba walczyć! Z pesymizmem "końcowoweekendowym" można wygrać! Niedzielę należy po prostu zaplanować! O ileż przyjemniej obudzić się z myślą: "Czeka mnie dziś wspaniały dzień!" Co można robić w niedzielę? Pomysłów jest mnóstwo! Można ugotować przepyszny, oryginalny obiad z całą rodziną (w tym przypadku tradycyjnym mielonym mówimy: nie!). Można iść na długi spacer w miejscu, do którego rzadko chodzimy (wersja "wokół bloku" odpada!). Można zorganizować jakąś ciekawą grę rodzinną, która zaangażuje Was na dłużej (podchody? pokaz mody? kalambury?). Można iść do kina. Można iść do teatru (tu polecam o niedzieli pomyśleć znacznie wcześniej). Można odwiedzić przyjaciół. Można zorganizować wycieczkę rowerową. Można iść do muzeum. Można iść na koncert. Można zaplanować niedzielne spa w domu (w tygodniu nigdy nie ma czasu na leżenie z maseczką). Można...

 A zatem dość narzekania! Zaplanuj swoją niedzielę!

 Mnie dziś czeka bieganie i "Chłopi" w Teatrze Muzycznym w towarzystwie uczennic. I co? Chce się żyć!

 A Ty, co dziś będziesz robił?

dsc08510jpg

Płaszcz - H&M
Koszula - H&M
Spodnie - Lidl
Buty - Kazar
Torebka - Michael Kors